Wiewiórka

Szydełko

Wiewiórka jest moim symbolem od samego początku. I wiecie co? Dopiero niedawno sobie uświadomiłam, że zrobiłam już najróżniejsze maskotki, a o niej wcale nie pomyślałam. Choć, w opinii niektórych, powinna powstać jako pierwsza. I zdecydowanie przyznaję im rację. Ale lepiej późno niż wcale.

Możecie zapytać dlaczego wiewiórka? Zupełnie nie kojarzy się z szydełkowaniem. Otóż, tak kiedyś na mnie wołano w podstawówce. Z czasem moja ksywa przekształciła się w rudzię. Teraz nazwa bloga oraz logo w końcu wszystko nabrały sensu, prawda?

Nie zliczę ile razy ją prułam i zmieniałam koncepcję. I teraz jak na nią patrzę, to widzę, że ma te same wady i zalety co ja. W sumie to wyszedł z niej niezły autoportret. Teraz już wiem dlaczego mi się tak bardzo podoba, mimo że w ogóle nie jest urocza.

Jest niewielka, choć wielkościowo bliżej jej do małego baranka niż do mini zebry. Tak, czy inaczej, do kieszeni się zmieści. Dzięki temu mogę ją mieć zawsze przy sobie. W końcu to moja patronka. Zrobiłam ją z rudej włóczki boucle. Pierwotnie chciałam od razu ją rozczesać, aby nadać jest „puszystości”. Ale teraz obawiam się, że jak to zrobię, to ją popsuję. Nie chciałabym, aby w efekcie końcowym wyglądała jak Chopin czy Einstein.

Dodaj komentarz