Dawno temu

Dawno temu opublikowałam ostatni wpis. I nie, nie dlatego, że zapomniałam o blogu, albo że przestał mnie obchodzić. Po prostu… nie miałam się czym z Wami podzielić. Więc pozwoliłam sobie na to, aby myśli płynęły swobodnie i miały czas na formowanie się.
Tak już mam. Zarówno tutaj, jak i w życiu prywatnym. Potrafię nie odzywać się do znajomych przez pół roku. Nie dlatego, że ich nie lubię. Nie dlatego, że coś się stało. Po prostu – kiedy uważam, że nic się nie zmienia, to milczę.
Z jednej strony to uczciwe – nie piszę na siłę, nie zalewam przestrzeni pustymi słowami. Z drugiej – zaczęłam się zastanawiać, czy taka osoba jak ja w ogóle może zbudować społeczność. Przecież internet żyje ciągłością, obecnością, rytmem. A ja? Czasem znikam.
Pojawiam się i znikam już od siedmiu lat. I zastanawiam się czy powinnam więc porzucić ten projekt? Nie wiem. Ale wiem jedno – nie chcę tworzyć czegoś sprzecznego z tym, kim jestem. Nie będę publikować tylko po to, żeby „coś było”. Nie będę pisać, żeby przypomnieć o sobie różnego rodzaju algorytmom.
Może ten blog nigdy nie stanie się wielki. Może nikt nie będzie go śledził regularnie. Ale jeśli ktoś tu zajrzy i znajdzie coś, co z nim rezonuje – nawet po miesiącach ciszy – to znaczy, że było warto.
Nie obiecuję regularności. Obiecuję autentyczność. I może właśnie od tego warto zacząć budować społeczność – od szczerości. Dlatego też „dawno temu” jest i będzie motywem przewodnim tej strony.
A jeżeli chcesz mnie zmotywować do częstszego pojawiania się tutaj to zobacz jak możesz zamówić u mnie swojego przytulasa. Z wielką przyjemnością podzielę się tutaj jego historią.

Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.