Łapacz snów

Łapacz snów powstał na specjalne życzenie mojej przyjaciółki. Zadzwoniła, któregoś pięknego dnia i spytała, czy bym nie podjęła się wyzwania. Nigdy wcześniej nie robiłam łapacza i przyznaję się, że byłam lekko zestresowana tym pomysłem. Ale w końcu żyje się tylko raz. Przejrzałyśmy masę zdjęć i to najbardziej przypadło nam do gustu. Spędziłam wiele godzin nad rozszyfrowaniem wzoru, ale ostatecznie chyba mi się udało. Nie pamiętam ile razy prułam rzędy i tu coś dodałam, a tam coś odjęłam.
Wydawało mi się, że najtrudniejszą częścią było dopasowanie proporcji wnętrza do obręczy oraz wyobrażenie sobie skończonej całości z ozdobami. Kiedy skończyłam z zadowoleniem koło przyszedł czas na całą resztę. Dość długo szukałam również odpowiednich dodatków. Oczywiście nic z gotowych rozwiązań mi się nie podobało, więc postanowiłam zaszaleć.
No cóż, moje opuszki palców nigdy nie zapomną klejenia piór do tasiemki klejem na ciepło. Do tego jeszcze umieszczenie w odpowiednim miejscu perełki… Niby nic trudnego, a zajęło mi to dwa długie wieczory. Umieszczenie ich na obręczy było już tylko i wyłącznie formalnością.
Łapacz snów trafia do właścicielki w okresie, kiedy zaczyna się bożonarodzeniowe szaleństwo. Ma ona dwie urocze córeczki, pomyślałam więc, że byłoby im przykro, jakby prezent otrzymała tylko ich mama. Usiadłam więc i zrobiłam dla starszej torebkę, a dla młodszej Kicię Kocię.
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

2 komentarze to Łapacz snów