Miśka

Miśka, czyli Złotowłosa jako miś. Już wcześniej przeczuwałam, że jest to dama, która uwielbia się przebierać. Nie sądziłam jednak, że aż tak uwielbia misie. Któregoś dzionka przyszła wtulona w swojego ulubieńca i poprosiła mnie o zrobienie dla niej stroju misia. W pierwszym odruchu chciałam jej odmówić, bo nigdy wcześniej nie wykonywałam żadnych strojów. Ale po chwili zastanowienia pomyślałam, że nie może być to aż tak trudne. Nie mogłam się bardziej mylić!
Czapeczka poszła całkiem sprawnie, gdyż ostatecznie to tylko uszy i połowa głowy. Za to cały kombinezon okazał się wyzwaniem. Na samym początku rozpędziłam się i wykonałam większe ciało bez dłoni i stóp. Problem pojawił się, gdy chciałam go założyć. Okazało się, że Miśka ma tu i ówdzie okrągłości, które za nic w świecie nie przechodzą, przez wycięcie przy szyi. Nie miałam więc innego wyjścia, jak zacząć prucie. Na moje szczęście nie wyszło tego dużo. W drugiej próbie zostawiłam z tyłu niewielkie rozcięcie, które zapina się na guziczek. Teraz kombinezon wszedł na lalkę bez problemu, ale okazało się, że rękawy są źle wszyte i Miśka nie może ruszać rękoma. Pomyślałam, pokombinowałam i przerobiłam wszycie rękawów. Trzecie podejście okazało się ostatnim.
Złotowłosa jest bardzo zadowolona, więc i ja jestem. Co prawda niesforne włosy powodują, że czapka trochę się podnosi. Niestety o przyszyciu ozdobnych troczków do czapeczki, moja dama, nawet nie chciała słyszeć. Może to i dobrze?

Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.