Skrzat

Skrzat zamieszkał razem z nami, po tym jak pozazdrościłam mojej mamie chrzestnej. Obie lubimy manualne wyzwania. W tym roku są pod hasłem właśnie skrzatów. Dlaczego? Dlatego, że niezależnie do jakiego sklepu bym nie weszła, to wszędzie się na mnie rzucały.
Na początku byłam twarda jak skała i postanowiłam, że się nie dam, nie ulegnę. Jednak wszystkie postanowienia poszły w las, jak zobaczyłam co przygotowała na ten rok właśnie ciocia. Wówczas wiedziałam, że to koniec z moim mocnym postanowieniem. Było już przesądzone, że i u nas w te święta zamieszka takowy jegomość. Nie powiem, że korciło mnie, aby spróbować zmierzyć się z materiałem i szyciem. Lecz moja miłość do szydełka zwyciężyła.
Najwięcej czasu spędziłam na butami. Na początku myślałam, aby zrobić mu takie same stopy jak dla gnoma. Ale doszłam do wniosku, że musi mieć koniecznie buty i to bardzo duże. A skoro jest to świąteczny skrzat, to nie mogły być inne niż czerwone. Potem cała reszta wyszła jakoś sama z siebie. Szybko, sprawnie i z ogromną dozą radości.
Jak widać, skrzat poczuł się mikołajem, bo ukrywa się wśród choinek (pięknie uszytych przez moją przyjaciółkę), ze skarpetą (własnej roboty) na prezenty. Mam jakieś dziwne przeczucie, że będzie czuł się doskonale wśród gałęzi choinki.
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

3 komentarze to Skrzat