Zazdrostka

Zazdrostka zajęła mi mnóstwo czasu i energii. Rodziła się zdecydowanie w bólu, z niezliczoną ilością prucia oraz poprawek. To sprawiło, że tyle czasu nie byłam tutaj aktywna. Odłożyłam wszystko na bok i skupiłam się na zadowalającym mnie efekcie.
Nie wiem jak Wy macie, ale ja nie lubię się poddawać. A jak mi nie idzie, to pojawia się we mnie dodatkowa motywacja. Jak to ja, nie mogę czegoś zrobić? Owszem nie zawsze efekt końcowy, po takich zmaganiach jest dokładnie taki, jaki mi się pierwotnie wyśnił. Natomiast nie odpuszczę poprawek, dopóki efekt końcowy nie będzie mnie zadowalający.
Pierwszą przeszkodą było to, że zakupiłam za mało pięknego bawełnianego sznurka. Kiedy zorientowałam się, jaki popełniłam błąd, to okazało się, że identycznego już nie kupię. Zaczęły się więc gorączkowe poszukiwania czegoś łudząco podobnego. Udało się, ale był on minimalnie grubszy, co niestety na oknie widać. Na całe szczęście tylko od strony domu. Od strony podwórka prezentuje się znacznie lepiej.
Zazdrostka zawisła na oknie i wydawała mi się niekompletna. Długo zastanawiałam się jak ją wykończyć. Próbowałam ozdobić dół trójkątami, falą oraz schodkami. Nic mi się nie podobało. A czas mijał. Pewnego dnia wzięło mnie na sprzątanie miejsca z „przydasiami” i znalazłam tam przepiękną koronkę. I to było to! Dopiero po jej przyszyciu projekt uznałam za kompletny.
Dzisiejszy wpis pojawia się w dniu postaci z bajki, dlatego zachęcam do zajrzenia i przypomnienia sobie o Kici Koci oraz o Kubusiu Puchatku.

Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.